Tak jak obiecałam chcę Wam przedstawić moje wrażenia po użyciu samoopalacza z Avonu...
Kolor bardzo naturalny, brak smug, przyjemny zapach. Kosmetyk ma w sobie lekko świecący, drobniutki brokat, który ślicznie podkreślił opaleniznę...Jedyny minus to fakt, że kosmetyk dość szybko się wchłania więc trzeba na bieżąco dobrze rozcierać..Ja bynajmniej jestem zadowolona:)
Wybaczcie, że jakość zdjęcia jest niska ale mój aparat ma wiele do życzenia..
A Wy macie swój ulubiony samoopalacz? Czy może wolicie naturalną opaleniznę?
PS. nie zapomnijcie o dokładnym peelingu!
Marta..
MINUSY:
Po czasie stwierdzam, że "odpadł" mi cały kawał pod biustem..Aż się boję co będzie później...Przyda się dziś peeling z cukrem i cytryną!:)

